Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzycznie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzycznie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 grudnia 2013

Tysiące słów na wiatr i złego dobre końce...


Mikołaj był dla was hojny w tym roku? Z braku częstszego kontaktu z rodziną, na Boże Narodzenie dostaję zwykle prezenty urodzinowo-mikołajkowo-świąteczne. 

Mój niezawodny ojciec chrzestny sprezentował mi pięknie zapakowany zestaw kosmetyków do ciała - żel pod prysznic, peeling oraz balsam o zapachu waniliowym.

Kochane przyjaciółki sprawiły mi podręcznik do nauki hiszpańskiego oraz zegarek.
Muchas gracias!

Ponadto prosto ze świątecznego Zagrzebia przywędrowało do mnie cudne serduszko. Jak twierdzi Aga, jest całkowicie jadalne, jednak uważam, że jest za ładne, żeby je zjeść. 

Odwiedził mnie także Władysław Jagiełło, dzięki któremu mogłam pozwolić sobie na Absolution Muse oraz Robaki Luxtorpedy. 

Fragment Siewcy Wiatru. Bo tak. Nie jest spoilerem. Kiedyś szlag by mnie trafił, dziś już tylko wywołuje to mały uśmiech na mojej twarzy.

Nie będę nawet próbowała podsumowywać tego roku jeśli chodzi o moje życie prywatne (jakie niby życie, co?), za to być może pokuszę się o kilka słów na temat muzyki, filmów oraz mangi i anime w 2013. Obiecałam też sobie, że nowy rozdział na papierowej-łódce pojawi się przed szóstym stycznia. 

Tak bardzo Bollywood.
Szczęśliwego nowego roku, kochani! Życzę wam dużo miłości, zdrowia, pieniędzy i weny do pisania kolejnych postów. Trzymajcie się ciepło!

niedziela, 1 grudnia 2013

Tańcz głupia, tańcz...


Przyznam bez bicia, że miałam bardzo ciekawy weekend. Oczywiście jak na takiego no life'a jak ja.

W czwartek stało się to:



I w ten sposób zostałam wciągnięta do magicznego świata Thora i Avengersów, ale przede wszystkim Lokiego. Sądzę, że ugrzęzłam w tym jak miliony pozostałych fangirl...

Na dokładkę proszę bardzo:


Premiera 14 lutego 2014. Przynajmniej mam już plan na Walentynki.

Później było jeszcze to:

Bardzo, bardzo dziwnie ogląda się taki trailer, kiedy jeden z głównych bohaterów jest cholernie podobny do Pięknego... Aż ciary po plecach przechodzą. Możecie być pewni, że i tak obejrzę ten film.

W piątek zaś udałam się samotnie na koncert Luxtorpedy. Dla mnie osobiście porządnie rozkręcił się dopiero po półtorej godzinie... Fajnie było usłyszeć U Maxima w Gdyni znów cię widział ktoś... w wykonaniu chłopaków, poskakać do Autystycznego, wrzeszczeć C10H12N2O (to chyba najszybciej zapamiętany przeze mnie wzór chemiczny...), a później pogadać i zrobić sobie zdjęcie z Drężmakiem i Hansem (kurczę, myślałam, że jest wyższy...), dostać autografy, zjeść kanapki od zespołu, poznać kilku chłopaków, dać się im odwieźć do domu i wymienić numerami. Magia.



Wczoraj zaś wróciłam do przyjaciółek i Lokiego, dołożyłam piwo malinowe i kontynuowałam uzupełnianie listy, o której wspominałam ostatnio. Tom Hiddleston wkręcił się na nią bez problemu... Udało mi się wszystkich ustawić w odpowiedniej kolejności dzięki kryterium wzrostu. Gdyby jednak faceci zaczynali się dopiero od metra osiemdziesięciu, jak sugerowała koleżanka, świat nie ujrzałby takich zespołów jak Muse czy Placebo... Nieważne. Po prostu dobrze czasem mieć życie. 

Tu zaś macie podsumowanie Października w obiektywie.

Październik w obiektywie

To już widzieliście pierwszego dnia :)

Fragment Księgi Jesiennych Demonów Grzędowicza

Moja piękna uliczka w środku nocy

Plaża...

...i molo w Sopocie

Uliczka, którą wracam z zajęć

Dzielna Emi wraca z siłowni

Z autobusu. Chętnie zrobiłabym normalne, bo uwielbiam widok stamtąd, ale niestety ruch pieszych na estakadzie jest zabroniony...

Filiżanka w centrum miasta. Jak się później okazało, była to reklama nowego centrum handlowego

Jedna z głównych ulic w Gdyni całkiem pusta w nocy z poniedziałku na wtorek

Starter... Brzmi prawie jak Starters.

Wybieram fotele do pokoju (mniej więcej od pół roku)

Kubek gorącej herbaty - mój najlepszy przyjaciel na chłodne jesienne wieczory

Widok sprzed domu

Fragment notatek od koleżanki

Gdzieś w Sopocie

Dworzec w Sopocie

Herbaciany bukiecik w Empiku

Żurawinowa Finlandia - kolejna przyjaciółka

Z salonu Black Red White, fajny pomysł na ozdobienie ściany

I znów BRW - Sypialnia LIBERA. Ciekawe, co na to Liber :)

Trzy powyższe z otwarcia wyżej wspomnianego CH Riviera. Czapka spodobała się, bo kojarzy się z Death Note'em, później bubble tea, a na koniec darmowe czekoladki z Reserved

Październikowy stosik. Przyznaję bez bicia, że Pratchetta nie dałam rady przeczytać. Nie mam pojęcia, co skłoniło mnie do pomyślenia, że przeczytam go po angielsku, jak nawet po polsku zdzierżyć go nie potrafię

Koncert Indios Bravos

I oczywiście koncert happysadu


sobota, 23 listopada 2013

I'll never get your bullet out of my head now, baby

Nigdy nie przypuszczałabym, że to pan J. będzie pierwszym konwojentem, z którym zostanę sam na sam i to jeszcze u mnie w domu, ale cóż, ktoś musi przecież wycekolować kuchnię, zbić kafelki i położyć nowe... Oh god, why mama wymyśliła sobie ten remont? Wszystko zaczęło się w lipcu od sypialni rodziców i trwa po dzień dzisiejszy. Oczywiście nic nie jest jeszcze skończone, a nowe meble do kuchni pojawią się prawdopodobnie dopiero po nowym roku. Nie, żebym narzekała, ale prawie pół roku żyć w takim bałaganie... Weź tu człowieku miej porządek w życiu, jak nie umiesz zrobić porządku nawet we własnym domu. 

Ten, kto twierdzi, że fochanie się jest domeną kobiet, myli się i to ogromnie. Już kiedyś wspominałam, jak to Piękny strzelił focha wprost klasycznego, a ostatnio i Rudzielec pokazał, na co go stać. Myślałam, że jak facet ma trzy dyszki na karku, to będzie się zachowywał, jak na dorosłego człowieka przystało... Gdzie tam! Moja mama poprosiła go, żeby rozdzielił jakieś tam papierki (dwie sekundy roboty), coby szybciej interesy poszły, a on współpracy odmówił, jako że za nikogo robić nie będzie, toteż mama wykonała tę czynność własnoręcznie, po czym potraktowała go kultowym już w naszej pracy "Wypie*dalaj". A on śmiertelnie obrażony chyba od trzech dni nie pokazuje się jej na oczy, a swoje interesy załatwia przez samego Kierownika Zamieszania, czyli Pięknego właśnie. 

Ciekawym jest też fakt, że jeśli coś się w mojej firmie dzieje, w jakichś dziewięćdziesięciu procentach przypadków ma to bliższy lub dalszy związek z Pięknym. Kto zapomni worka i później trzeba mu dowozić? Piękny. Kto przywozi biżuterię za kilkaset tysięcy w kartonie po winie? Piękny. Kogo wszyscy kochają? Właśnie. Mówiłam o kultowym "Wypier*alaj", które w oryginale brzmiało właściwie "Wypier*alaj do śluzy, chu*u" i skierowane było przez moją koleżankę do niego właśnie (co przeskrobał akurat wtedy bóg jeden wie). I tak jakoś powszechnie się przyjęło...

Rozpisałam się, a tak naprawdę wcale nie o tym chciałam... Chciałam powiedzieć wam, że się zakochałam. Zakochałam na zabój, jak chyba jeszcze nigdy, a obiektem moich gorących uczuć jest sam Franciszek Ferdynand.


Wpadłam po uszy już parę lat temu, a stara miłość nie rdzewieje. Powyższy teledysk po prostu mnie zachwycił, jest genialny w swojej prostocie. 

wtorek, 8 października 2013

Kolejny raz wita mnie warszawska* jesień


Po raz pierwszy od dawna znów czuję, że jestem we właściwym miejscu. Nie wyobrażam sobie, że gdziekolwiek na świecie mogłoby być w tym momencie piękniej, niż w Trójmieście. Złote i czerwone liście, błękitne niebo, słońce, ten wiatr znad morza, który sprawia, że chce się oddychać, i całkiem wysoka temperatura. Możesz usiąść na leżaku z książką w samym centrum Gdyni i obserwować stamtąd jedną z najbardziej ruchliwych ulic miasta. Jeśli chcesz trochę więcej spokoju, nie ma nic lepszego niż miejska plaża i bulwar poza sezonem turystycznym, w końcu to zaledwie kilka minut spacerkiem od Świętojańskiej. W Sopocie chyba jeszcze lepiej, stary dobry Monciak, na którym zjesz, wypijesz i kupisz dosłownie wszystko, czego sobie zażyczysz, stare dobre molo, imprezowe serce Trójmiasta, na którym bez względu na porę dnia nigdy nie jest pusto, a studenci i turyści zza granicy rozpanoszyli się na dobre. Uwielbiam mieć tam zajęcia, w przerwie zawsze mogę iść zaczerpnąć jodu, uważając jedynie, aby nie potknąć się na brukowanych uliczkach.

To jest magia. Zakochałam się w takiej jesieni.


Powoli zaczynam weekend, jutro co prawda dwa wykłady, ale jeszcze nie wiem, czy się na nich pojawię, no i praca, ale to tylko osiem godzin robienia tego, co lubię robić.

Zajęcia zaczęłam w poniedziałek. Oczywiście żeby nie było zbyt kolorowo, nie mam pojęcia, w której grupie z angielskiego jestem, z kim, gdzie i o której godzinie mam te zajęcia. Ponad godzinę stałam w kolejce do dziekanatu, aby kompletnie nic nie załatwić, za to przy okazji poznałam chłopaka z Akademii Morskiej. Moje studia, takie piękne. Za to mam jeden wykład z panem M. i moje zainteresowanie starszymi facetami powraca.

Wraz z jesienią nadeszły też nowe sezony seriali. Jak poznałem waszą matkę (całe szczęście to już ostatni!), Teoria wielkiego podrywu, Kości... I drugi sezon Kuroko no Basuke, który zapowiada się chyba jeszcze lepiej niż pierwszy, a nie przypuszczałam, że to w ogóle możliwe.

Koncertów w tym sezonie też nie zabraknie. Happy już w sobotę, Indiosi, tradycyjnie Strachy, Luxtorpeda. Nowe płyty się kroją. 

Naprawdę zakochałam się w takiej jesieni.

*A raczej trójmiejska jesień.
**Trolejbus, autobus lub pociąg.

sobota, 14 września 2013

Manga&Anime Tag / Kawa?

Zostałam nominowana przez Carrie. Dziękuję!

O tagu:
Tag ten powstał, by łączyć fanów m&a piszących blogi. Należy odpowiedzieć na dziesięć zawartych w nim pytań, następnie nominować siedem osób i poinformować je o nominacji. 



1. Obrazy ruchome i nieruchome.
Wolisz czytać mangi czy oglądać anime?
Uwielbiam i to, i to. Obie te rzeczy mają swój własny urok. Jestem jednak bardziej przychylna mangom, gdyż nie chce mi się czekać, aż pojawi się anime i denerwują mnie fillery.

2. Pierwsze pokemony za płoty.
Jaka była Twoja pierwsza i obejrzana w całości seria?
Zaczynałam od Czarodziejki z Księżyca, ale oczywiście zupełnie nieświadoma, że istnieje coś takiego jak anime. Potem był Naruto i Bleach, które pokazała mi koleżanka w gimnazjum, jednak tego nigdy nie obejrzałam do końca, gdyż jak wiadomo, serie te końca nie mają... Więc pierwsze było chyba Elfen Lied.

3. Życie mierzone w odcinkach i rozdziałach.
Ile mniej więcej obejrzałeś/łaś anime i przeczytałeś/łaś mang?
Nie umiem tego policzyć. Według MAL-a obejrzałam pięćdziesiąt dziewięć serii anime plus jakieś dwadzieścia oglądam lub mam w planie zobaczyć i przeczytałam w całości czterdzieści jeden mang, a dwadzieścia czytam. Warto jednak dodać, że konto mam dopiero niecałe dwa lata, więc nie są w nim ujęte wszystkie tytuły.

4. Twarz z plakatów.
Jaka jest Twoja ulubiona postać?
Portgas D. Ace (One Piece), Shin (Nana), Ulquiorra (Bleach), Shizuo (Durarara!!), Kuroko (Kuroko no Basuke), Lavi (D.Gray-man), Gaara (Naruto)... Mogłabym tak długo.

5. Festiwal otwierających się w kieszeni czerwonych scyzoryków.
Której postaci najbardziej nienawidzisz?
Tydzień temu odpowiedź na to pytanie brzmiałaby Vincent Law (Ergo Proxy), jednak im więcej odcinków obejrzałam, tym bardziej go lubiłam. 
Z całego serca nienawidzę Czarnobrodego z OP, który choć rzadko się pojawia, zrobił coś, czego nigdy mu nie wybaczę. Nie powiem jednak, co to takiego, bo byłby to okrutny spoiler.

6. Przez uszy do serca.
Masz swojego ulubionego seiyu?
Takahiro Sakurai? To jedyny, którego kojarzę z nazwiska, a pojawia się wszędzie, od Pokemonów przez Bleacha i Meine Liebe aż do Zmierzchu... A mówiąc poważnie, nie zwracam uwagi na to, kto podkłada głos pod postacie.

7. Historia najnowsza.
Jaką serię ostatnio obejrzałeś/łaś?
Ergo Proxy. Jedno z najlepszych anime, z jakimi spotkałam się do tej pory. Polecam.

8. Chluba fana.
Zbierasz mangi, magazyny lub gadżety związane z m&a?
Zbieram mangi, choć nie mam ich zbyt wiele w swojej kolekcji. Oprócz tego od czasu do czasu kupuję gadżety, które kojarzą mi się z M&A oraz Japonią, na przykład kubek z japońskim symbolem miłości albo kolczyki z motywem kwiatu wiśni.

9. Manga w czerwieni i bieli.
Jakie jest Twoje ulubione polskie wydawnictwo zajmujące się wydawaniem mang?
Lubię Hanami, bo ich wydania prezentują się naprawdę pięknie. Poza tym, interesują mnie raczej tytuły niż wydawnictwa.

10. Oczy szeroko otwarte.
Co myślisz o fandomie?
Większość osób, które znam, i które interesują się M&A jest w porządku. Nie lubię jedynie skrajności - czyli zbytniego fanatyzmu, a także absolutnej krytyki.

A od siebie dodałabym jeszcze jedno pytanie: Ulubiony opening / ending / piosenka z anime.
Ergo Proxy: Kiri
Durarara!!: Uragiri No Yuuyake
Elfen Lied: Lilium

Wisisz mi kawę, pamiętaj.
No wiesz, ty masz mój numer, ja mam twój numer, ja się odezwę, ty się odezwiesz i może coś z tej kawy będzie...

Czyli w wolnym tłumaczeniu:
Obiecałeś mi kawę i nie dotrzymałeś słowa. Nie myśl, że zapomniałam.
Wiem, wiem, ale nie łudź się, że coś z tego będzie.

Na takie dni najlepsze są czekolada i gorąca herbata. Albo duża czekolada i żurawinowo-grejpfrutowy drink.

wtorek, 30 lipca 2013

Są momenty takie...

Wiecie, że można upić się muzyką? Uwielbiam to. Strachy na Lachy i happysad jednego dnia za zaledwie 15 złotych. Zbyt piękne, żeby było prawdziwe? Na pewno bardzo bolesne, ale warte tych siniaków, tłoku, potu spływającego po ciele i zdartego gardła.

Tymczasem rozmowa dwóch koleżanek tuż przed happy właśnie:
- Ciekawe, ile będę znała piosenek. Pewnie żadnej...
- Ja znam ich wszystkie piosenki na pamięć!
- A ile oni wydali płyt?
- No trzy! 
Dziękuję, nie mam więcej pytań. 

A jutro o tej porze... Będzie naprawdę ciekawie.

czwartek, 18 lipca 2013

Alfabetycznie

Carrie nominowała mnie do zabawy, która polega na przyporządkowaniu do każdej litery alfabetu słowa z danej kategorii. Ja wybrałam piosenki: 

Autystyczny - Luxtorpeda
Jedziemy w górę mapy, morze jest na północy!

Bez ciśnień - Zipera
ta miejska choroba, za krótka doba

Cave - Muse
Come in my cave, I'll burn your heart away

Don't cry - Guns N'Roses
Don't you cry tonight
There's a heaven above you baby


 Do stu - Pablopavo
Do stu tysięcy beczek naszych łez daj mi rękę
Do stu tysięcy beczek naszych błędów podaj mi rękę


Eternia - Eldo
Wyśniłem sobie ten świat tak długo myśląc o nim
Zupełnie po nic tak dla siebie by się bronić


Full Moon (Beck)
Full moon sways
Gently in the night of one fine day


Gdzie nie ma róż - Just 5
Zabrakło róż zabrakło nas
Tam nie ma nas


Hymn 78 - happysad
Nie liczy się nic, liczą się przyspieszone tętna

I wanna know what love is - Foreigner
I wanna know what love is
I want you to show me


Jedna taka szansa na sto - Strachy na Lachy
Może lepiej będzie nas w historii tej nie szukać
Chociaż licho szepcze nam do ucha
Że to się dzieje dla nas


Katherine kiss me - Franz Ferdinand
Do you ever wonder
 How the boy feels


Łydka - happysad
Nie puszczę cię, nigdzie sama stąd nie pójdziesz

Night of the hunter - 30 Seconds To Mars
Pray to your god, open your heart
Whatever you do, don't be afraid of the dark
Cover your eyes, the devil's inside


One step closer - Linkin Park
I cannot take this anymore
I'm saying everything I've said before
All these words they make no sense


Powinnaś - Eldo
Jedno czego chcę, to powinnaś mieć świadomość
 Mieć pewność, o tym, czego potrzebujesz
 W łóżku, przy stole, w sercu i w rozumie
 W tłumie i sama, potrzebna i niechciana


Road trippin' - Red Hot Chilli Peppers
Let's go get lost, let's go get lost

Słońce - Zeus
Kiedy wątpię już w siebie i swoje sny
Jednym słowem dajesz mi morze sił


Słońce - happysad
I kiedy mówisz do mnie słońce
 traktuję to co nieco opacznie
 ty jesteś jednym, a ja drugim końcem
 daleko nam do siebie strasznie


Świat rzeczy - Lorein
Wartości świat zgubiłeś gdzieś i nie zdziw się gdy
 Ta sztuczna twarz na zawsze już będzie twoja


Time bomb - All Time Low
Pull the trigger without thinking
There's only one way down this road


Ulysses - Franz Ferdinand
Well I’m bored I’m bored
C’mon let’s get high


You're not alone - ATB
Open your mind
Surely there's time to be with me


Zabiorę cię - Indios Bravos
Zabiorę cię ze sobą jeśli chcesz
 Poczujesz, zobaczysz, jeśli tylko potrafisz
Przebudzić się


Żyję w kraju - Strachy na Lachy
Kto z tego napięcia
pierdolnie ze szczęścia?


Nie wierzę, że to wszystko zalinkowałam.

czwartek, 6 czerwca 2013

Mam

Mam genialną wizję: jedna ściana pokryta tapetą z zielonymi akcentami, pozostałe pomalowane na oliwkowo. Do tego jakiś bajeczny obraz kwiatu/owada, nowy włochaty dywan, a zamiast biurka fotel. Co wy na to? 

Mam dość słów „Musimy się kiedyś spotkać”, które znaczą tak naprawdę tyle co nic, bo kiedy podajesz konkretny termin, zapada cisza. Zamierzam jednak przestać przejmować się idiotami wokół mnie i obietnicami bez pokrycia i chętnie zawarłabym świeżą niezobowiązującą znajomość.

Mam serię snów, jakiej nie miałam od dawna. Co noc śni mi się dziwniejsze rzeczy, a większość jest tak pokręcona, że nie umiałabym lub nawet nie chciałabym o nich opowiadać. Owca z wikliny na kółkach? Że jak?

Mam bilety na jutrzejszy koncert Indiosów w Sopocie, a w niedzielę występuje u mnie Lemon. Pierwszy raz odkąd pamiętam w mojej dzielnicy dzieje się coś sensownego.

Mam nastrój idź sobie, bo przecież mam żal, że nikt nie dzwoni, a jak dzwoni, to zawsze nie ta osoba, którą chciałabym właśnie usłyszeć. Czasem jednak do szczęścia wystarczy głupi długopis, a czasem czuję po prostu dziwne kłucie w środku, które nie wiem, co znaczy. Bezczynność? Wstyd? Zawiedzenie? 

środa, 15 maja 2013

Znasz mnie

Już zapomniałam jak to jest, kiedy idziesz na zajęcia z uśmiechem i nadzieją, że on gdzieś tam będzie. Kiedy łazisz jak głupia po wszystkich korytarzach tylko po to, żeby go zobaczyć. Kiedy wyglądasz na przerwie przez okno, żeby widzieć, czy znów stoi przed budynkiem i pali. Kiedy nie masz pojęcia, na którym roku (kiedyś w której klasie) jest i zastanawiasz się, czy może to już jeden z ostatnich momentów, kiedy możesz na niego popatrzeć. Kiedy przyglądasz mu się i rozmyślasz nad tym, czy ma dziewczynę, jakich ma przyjaciół, skąd jest, jakie ma plany na życie, czym się interesuje, a nawet co oznacza jego tatuaż. Kiedy wypatrujesz go w autobusie, bo wiesz przynajmniej, na którym przystanku wsiada i jakimi liniami jeździ.

Przypomniał mi o tym pewien osobnik nie do końca w moim typie. Niski. Blondyn. Kolczyk w uchu. A i tak na sam jego widok mój dzień staje się lepszy.

Mam nadzieję, że on o tym nie wie. Nie chcę wypaść na wariatkę.

Street Art Festival uważam za udany! Może line-up był kiepski, obsada słabsza niż rok temu, a pierwszy
Zeszłoroczna (fioletowa) i tegoroczna
(czerwona) bransoletka z SAF
dzień w ogóle pominęłam, bo mojej kochanej Adze nie chciało się iść, ale za to drugiego dnia bawiłam się świetnie. Momentami trochę dziwnie mi się patrzyło na gości w dresach trzymających skrzypce lub gitary czy siedzących na bębnach i miałam wrażenie, że te instrumenty trochę się tam marnują, ale nie da się zaprzeczyć, że nawet hip-hop/rap brzmi o wiele lepiej przy akompaniamencie muzyki na żywo.



Rok temu do domu odprowadzał mnie nie do końca trzeźwy i dopiero co poznany, ale za to przesympatyczny Marcin. Tym razem wypróbowałam podryw na zapalniczkę, to znaczy jakiś osobnik płci męskiej podchodzi i pyta, czy masz zapalniczkę, a jak masz, to i jakiś temat do rozmowy się znajdzie. O dziwo, zadziałało.

Plus oczywiście nasze tradycyjne udawanie pary lesbijek z Agą. Wychodzi nam to tak dobrze, że zaczynam się zastanawiać, gdzie leży granica naszego udawania...

Taki to przecudny napis znajduje się
teraz na pierwszej stronie mojego kalendarza :)

W niedzielę byłam za to na spotkaniu z Zeusem w empiku. Na jakieś dziesięć minut przed wyznaczoną godziną chodził sobie normalnie po sklepie i oglądał płyty, a ludzie w ogóle nie zwracali na niego uwagi. Czułam się trochę nie na miejscu, bo jakieś trzy czwarte publiczności stanowiły gimnazjalistki, ale generalnie było sympatycznie.

Zeus. Nie żyje. idealnie wpasował się między LemON a Zapiskami z 1001 nocy na mojej półce z płytami, a ja powoli staję się owcą łautografów (mam już dwa)!


Gdzieś uciekła mi pierwsza rocznica na blogspocie. Co ciekawe, w jednej z pierwszych notek też pisałam o SAF i o tym, że przyjaciele są trochę jak masochiści. Cóż, w ramach rekompensaty za pójście ze mną na ten festiwal, Aga chce zaciągnąć mnie na Grechutę. Czego się nie robi dla przyjaciół?

wtorek, 23 kwietnia 2013

Dziewczynka z zapalniczką

Na pewno czułeś kiedyś wielki strach
Że oto mija twój najlepszy czas

A życie przez palce mi płynie w nicość

Ona krzyczała zimno mi
Na dobrych dla niej ludzi

Ktoś mnie zostawił, ktoś mnie nie chce wziąć
I tak zostanę tu ze sobą samym

I'll wrap my hands around your neck so tight with love, love

So light 'em up, up, up


Spokoju ducha życzę ci
Nie oglądam się za siebie

Lecz widać można żyć bez powietrza

Chcę ubrudzić ręce, by wybudować szczęście
Ubrudzić ręce, by wybudować szczęście


Tak się mniej więcej czuję. Kto zgadnie, co to za miks, dostanie ode mnie... dwukropek i gwiazdkę.

wtorek, 5 marca 2013

Wiara, siła, męstwo...

Mówi się, że szczęście to umiejętność cieszenia się z małych rzeczy. I co? Gówno prawda. Ja na przykład cieszę się z każdej małej rzeczy dlatego, że tylko takie mam. Duże są tylko porażki.


Gdzieś tam jeszcze w mojej głowie miłe wspomnienia po Gdynia Rock Fest. Kowalonek daje radę, ale Rojkiem to on niestety nie jest i nigdy nie będzie. Na Strachach udało mi się nawet wcisnąć tuż pod scenę, przeżyć i oczywiście zedrzeć gardło, ale na Luxtorpedzie wciąż miałam siłę, by drzeć się i skakać jak wariatka. Ludzie trzymali się ode mnie na dystans, bo moje żywiołowe zachowanie przypadkiem podbiło komuś oko...  

W krainie nigdzie-nigdzie zaplątany sam w sobie
Trochę egoistycznie siedzę i nic nie robię



 


... i oglądam kolejne bollywoodzkie produkcje. Niestety nawet filmografia Shahrukh Khana ma swoje granice, a lista nieobejrzanych przeze mnie filmów z Shahidem Kapoorem z dnia na dzień coraz bardziej się kurczy.


środa, 30 stycznia 2013

Nic na siłę

Cudowne romanse panny Emusioliny dobiegły końca. Coś w tym jest, że najpierw trzeba być szczęśliwym z samym sobą, żeby być szczęśliwym z kimś. Nic na siłę.
Pan K. unika mnie jak może, za to pan W. wręcz przeciwnie, czym doprowadził do tego, że teraz to ja trzymam się od niego z daleka. A pan numer trzy odezwał się tuż po tym, jak doszłam do wniosku, że wcale go nie potrzebuję.
Przynajmniej będę miała spokojne walentynki.

Podobno miłości się nie szuka, miłość przychodzi sama. Tak przynajmniej twierdzi Igor, wokalista LemON.
Całkiem niedawno miałam okazję uczestniczyć w ich koncercie. Trochę dziwnie czułam się w takich spokojnych klimatach, ale powiem szczerze, że było warto. Chłopaki są przeuroczy i trochę jakby nieprzywykli do grania dla takiej ilości ludzi, którzy przyszli specjalnie dla nich. Nie zmienia to jednak faktu, że rozbrajają publiczność swoją szczerością i prawdziwością, grają świetnie, a wokal prowadzący... aż ciary przechodzą po plecach.
Jeśli jeszcze jakimś cudem o nich nie słyszeliście, polecam gorąco zapoznanie się z ich twórczością. Oczywiście w wersji płytowej/live, a nie radiowej.
Tutaj piękna wersja na żywo Bez boju nagrywana kalkulatorem, tutaj studyjna.

P.S. Ignis, słońce! Nie wiem, jak inaczej Ci to przekazać, więc zostawiam mój adres mailowy tutaj: miedzy.wiezowcami@gmail.com

niedziela, 30 grudnia 2012

Kilka słów o 2012


Wyższe obcasy, okulary zamienione na soczewki, stały aparat na zębach z różowymi gumkami, włosy z rudego wróciły do blondu.

Gdzieś w między czasie nauczyłam się rozmawiać z ludźmi, stałam się trochę mniej wredna, ale wciąż jestem cholernie uparta i pewna siebie i świadoma własnej wartości, a może nawet nieco zarozumiała.

Mam wrażenie, że przez pierwsze trzy miesiące tego roku prawie nie żyłam, choć zaczęło się od pięknego noworocznego kanpai z przyjaciółmi. Myślałam, że tak rozpoczęty rok nie może być zły, ale oczywiście ktoś tam, na Górze, miał nieco inne zdanie.

W marcu pożegnałam się z Marcinem, który nawet o tym nie wiedząc popchnął mnie ku wielu zmianom. Wciąż jest i chyba jeszcze długo pozostanie moim ideałem.
W kwietniu ojciec znów namieszał.
Z maja pamiętam chyba tylko juwenalia i przeniesienie bloga na blogspot.

Dobre rzeczy dziać zaczęły się w połowie roku.
Od czerwca prawie do końca roku znów chodziłam do pracy z uśmiechem na ustach, bo co chwilę ktoś przekazywał mi pozdrowienia od Konwojenta, którego zresztą widywałam raz w tygodniu.
Living Things

Wakacje minęły pod znakiem pracy, poza trzema tygodniami.
Wyjazd do Przewozu, projekt zombie, który mam nadzieję skończymy, cisza, spokój, odpoczynek.
Wizyta kuzynki ze Słupska i mój pobyt tam, u niej. Masa ciekawych ludzi, rozmów i jeden wieczór, który mógł mieć nieciekawe konsekwencje. Miałam wrażenie, że stracę bliską osobę, jednak teraz wspominam ten dzień jedynie z lekkim zażenowaniem.
Pamiętam koniec września, który przyniósł Moją Miłość, a wraz z nim dokładnie te zmiany, których tak pragnęłam. I trochę za dużo alkoholu.
Ciepło/Zimno

Październik dał mi kolejne znajomości i Kolegę Z Roku. Plus mnóstwo nowych rzeczy do nauki.
2nd Law
Listopad minął spokojnie. Jak zwykle przepracowałam pierwszego, więc znów ominął mnie grobbing. Basen, koncerty, zajęcia, Jak poznałem waszą matkę.
Grudzień był dobry. Przez połowę tego miesiąca byłam chora, a druga była wolna od zajęć. Długopis, urodziny, kino, święta, pierogi. Wciąż za dużo alkoholu.
LemON
Martwi mnie tylko jedna rzecz: 2012 nie przyniósł mi tego kawałka szczęścia, na który liczyłam najbardziej - miłości. Wciąż idiotycznie zakochana, nie mam nawet siły temu zaprzeczać, w kimś, kto sam nie wie, czego chce. 




Postanowienia na kolejny rok? 
Przede wszystkim przeżyć.
Dla odmiany zakochać się w kimś, kto pokocha mnie.
Nie zepsuć relacji między mną a MM, czymkolwiek by ona nie była.
Odwiedzić Słupsk, Toruń, Poznań, a może nawet i Ełk.
Zrobić prawko.
Da się to zrobić w 365 dni, prawda?




Czego życzę Wam?

Chyba nie zdziwicie się, jeśli powiem, że dużo miłości. Znalezienia szczęścia. Sukcesów w pracy i nauce. Zdrowia. Spokoju. Pieniędzy. Tego, co dla Was ważne.


niedziela, 25 listopada 2012

Nie wiem, czy starczy jedno dobre słowo

Szkoda, że nie da się zatrzymać niektórych rzeczy. Smaku. Zapachu. Uczuć. Poczucia bezpieczeństwa.

To prawda, mamy pamiątki, zdjęcia, utwory, które przywołują wspomnienia. Ale co z tego, skoro wspomnienia te zacierają się już po kilku chwilach, a po paru dniach, miesiącach, latach w naszej głowie zostają jedynie niewyraźne obrazy i poczucie, że wtedy było tak pięknie?

Zgadnijcie, kto stał tuż pod sceną na sobotnim koncercie Indios Bravos. I komu Gutek podetknął mikrofon pod nos...

Jeśli obstawialiście, że to byłam ja, gratulacje, udało się wam.

Oto mój nowy skarb! 
Nie, ja się wcale nie chwalę, po prostu jestem strasznie zadowolona z tego koncertu. Nie ma drugiego takiego głosu, drugiego takiego zespołu, który zaraża pozytywną energią i tak wymiata na żywo.

Nie trzeba mieć nie wiadomo jakiego imidżu, nie wiadomo jak się reklamować. Wystarczą proste, szczere teksty, z jednej strony zachęcające do refleksji, z drugiej dające nadzieję i kopa do działania.

I taki właśnie jest Nie rytmiczny me how. Tutaj macie jedno z najciekawszych połączeń muzycznych, jakie widziałam:


To dopiero coś. A Gutek wciąż w tej samej koszulce. ;)

poniedziałek, 15 października 2012

Versatile blogger award

Zostawmy moje nawet nie love story i zajmijmy się przez chwilę czymś z nieco innej beczki. 

Zostałam nominowana do kolejnej zabawy, tym razem przez Carrie, za co serdecznie jej dziękuję. :)


Należy:
-nominować 15 blogów do wyróżnienia,
-poinformować wybrańców o wyróżnieniu,
-zdradzić 7 faktów o sobie,
-podziękować za nominację,
-zawiesić nagrodę na swoim blogu.

No to siedem faktów o mnie, proszę bardzo:

1. Jeszcze ze dwa lata temu praktycznie nie piłam alkoholu, poza takimi drobnymi sprawami, jak szampan na Nowy Rok, a teraz wygląda na to, że mam już zadatki na alkoholiczkę. Nigdy nie odmówię whisky, to zdecydowanie mój faworyt, piwo też chętnie wypiję, wódkę owszem, ale z pepsi i lodem. I póki mi dolewasz, póty piję. Trzeba mnie pilnować.
Nie rozumiem ludzi, którzy w ogóle nie piją. Moim zdaniem niektórych rzeczy po prostu nie da się znieść na trzeźwo.

2. Interesuję się siatkówką. Czasem bardziej intensywnie, czasem mniej (jak na wszystko mam różne fazy), ale cały czas w mojej głowie się ona przewija. Jest to jedna z tych rzeczy, którą kocham odkąd tylko sięgam pamięcią, kiedy jeszcze ZAKSA nie była ZAKSĄ, tylko Mostostalem Azoty Kędzierzyn-Koźle. 

3. Gdybym mogła wybrać, moim ostatnim posiłkiem z pewnością byłyby pierogi. W nosie mam wymyślne potrawy rodem z Master Chefa, dla mnie Mistrzem Kuchni jest moja babcia, kiedy ugotuje właśnie pierogi. Najlepsze danie na świecie, koniec, kropka.


4. Prawie nie oglądam filmów, jedynie z rodziną lub przyjaciółmi, co ostatnimi czasy nie zdarza się zbyt często. Lubię za to animce (nie wszystkie, oczywiście) i niektóre bajki. Pepe Pan Dziobak z Fineasza i Ferba po prostu wymiata; z zainteresowaniem śledzę też nowe odcinki Ben 10
Moja mama ma do tego świetne podejście: „Dziecko, ty powinnaś pornosy oglądać, a nie kreskówki!”

5.
W ogóle nie piję kawy. Wiem, że niektórym ciężko wyobrazić sobie coś takiego, że dla niektórych kawa to nie napój, kawa to stan umysłu, ale mnie przy życiu trzyma earl grey. Zresztą nie tylko earl grey, nie pogardzę żadnym innym gatunkiem. Za każdym razem, kiedy robię zakupy, w moim koszyku ląduje kolejny rodzaj tego napoju.


 6. Kocham koncerty. Chodzę na nie, kiedy tylko się  da i kiedy mam kogo ze sobą zaciągnąć. Muzyka z  komputera czy komórki nigdy nie będzie brzmiała tak,  jak na żywo. Byłam na happysadzie, Strachach na  Lachy, Indios Bravos, Eldo, T.Love, Abradabie,  NDK... Na każdym z nich bawiłam się świetnie,  jednak chciałabym zobaczyć i usłyszeć na żywo trójkę  moich zagranicznych ulubieńców: Linkin Park, Muse i    Placebo. 

7. Jeśli chodzi o facetów, zwracam u nich uwagę na plecy, tyłek, palce (chude!) i buty (za trampki mają u mnie jakieś plus tysiąc punktów).
I jak to w życiu bywa, mój nowy przyjaciel jest praktycznie przeciwieństwem tego, co lubię w chłopakach (z wyglądu!).

A teraz nominacje: Potworek, Lúthien, Amira, Ignis.
Oczywiście i tak każdy może wziąć udział. Miłej zabawy. ;)

niedziela, 16 września 2012

Piosenka prawdę ci powie...

W końcu i ja zostałam "klepnięta" przez Rewolucję.

1. Czy weźmiesz ślub?

Biorę ten dom, biorę ten dom
I cały nowy świat na świadka
Jestem ostatnim, który chciałby
Nie trzymać twojej dłoni
A ty pewnie jesteś taka sama ostatnia
Do stu tysięcy beczek naszych łez daj mi rękę
Do stu tysięcy beczek naszych błędów podaj mi rękę

Pablopavo - Do stu


2. Jak będzie można określić historię Twojego życia?

Życie nie po to jest, by się spieszyć
Życie jest po to, by się życiem cieszyć
A kiedy w życiu nas gonią terminy
To się nie przejmuj, najwyżej nie zdążymy

Kabaret Skeczów Męczących - Chwytaj dzień


3. Reakcja na wygraną w Totka?

No czego chcieć więcej
Prócz tego, co mam
Prócz tego, za czym stoję w kolejce od lat?
No czego chcieć więcej?


4. Jakie będą Twoje studia wyższe?

Bo wszyscy artyści to prostytutki
W oparach lepszych fajek, w oparach wódki

Kazik - Artyści


5. Piosenka na imprezę, to...

kocham cię
kocham cię
kocham
więc rozmawiajmy
regu - regularnie
regu - regularnie
trzęsie się ziemia
trzęsie mną ziemia

Muchy - Nie przeszkadzaj mi, bo tańczę


6. Jak zaczynasz dzień?


Uwierzcie jak cudownie jest
Z dziobakiem zacząć nowy dzień
Choć bajki nie opowie
Ten dziwaczny stekowiec

Fineasz i Ferb - Pepe, ja chcę być tutaj z tobą


7. Jaki jest dla Ciebie partner idealny?

Bukiet pięknych kwiatów wręczę ci
Gdy z mgły wyjdziesz wprost na moje drzwi
A gdy z deszczu będziesz suszyć się
W kuchni będę parzył kawy dwie
Potem...
Będzie pięknie jak we śnie

Wiem, że to tylko marzenia
Wiem, że nie do spełnienia
A jednak chcę by spełniły się
Bardzo chcę

Banach feat. Gutek - Jego piosenka o miłości


 8. Jaką piosenkę zagrają na Twoim pogrzebie?


Jestem tego pewny
W głębi duszy o tym wiem
Gdzieś na szczycie góry
Wszyscy razem spotkamy się
Mimo świata, który
Kocha i rani nas dzień w dzień
Gdzieś na szczycie góry
Wszyscy razem spotkamy się

Grubson - Na szczycie


9. Czy będziesz miał/a szczęśliwe życie?

A gdy już sięgnie nieba
Bo trochę się przeżyło
To wiem, co wtedy powiem
Ech, Boże, warto było!

Indios Bravos - A kiedy dnia pewnego


10. Co uczyni Cię szczęśliwą/ym?


Jeden dar, jedno własne skrzydło
Żeby potem poczuć wiatr
To dla takich chwil całe życie w szaleństwie

Hunter - Pomiędzy niebem a piekłem


11. Będziesz miał/a dzieci?

Synu licz się z tym żebyś był dziewczynką wolałbym
Byś był kobietą wolałbym
Byś był córeczką wolałbym

Afro Kolektyw - Niemęskie granie


12. Przy jakiej piosence byś się rozebrał/a?

No chodź, chodź ze mną do łóżka
Nie potrzebujemy się cieszyć po ciemku
No chodź, chodź ze mną do łóżka
Bez ambicji, grzechów, wstydu i lęku

Strachy Na Lachy - Raissa

Twoja godność, moja pasja i narkotyk
Wiem, jesteś silna, ale świętością jest dotyk
Ja jestem obok, kłopoty won, bądź sobą
Jedno czego chcę, to powinnaś mieć świadomość
Mieć pewność, o tym, czego potrzebujesz
W łóżku, przy stole, w sercu i w rozumie
W tłumie i sama, potrzebna i niechciana

Eldo - Powinnaś?


13. Co myśli o Tobie twoja mama?


Open your eyes, open your mind
proud like a god don't pretend to be blind
trapped in yourself, break out instead
beat the machine that works in your head

Guano Apes - Open your eyes

Nie wiem za bardzo, kogo mogłabym zaprosić do zabawy, więc zapraszam wszystkich, którzy mają na to ochotę. A co tam! 

niedziela, 13 maja 2012

Pamiętniku

Eldo - Pamiętniku

Jak miło znaleźć trochę wolnego czasu w niedzielny wieczór i zabrać się za pisanie notki... Muszę przyznać, że kłopoty z onetem na jakiś czas skutecznie odebrały mi ochotę na blogowanie. Na szczęście każdy problem da się rozwiązać i oto znów jestem w sieci.

Drogi pamiętniku, wiesz, że to nie skarga
To wymiana - litera za każde tik tak zegarka

Po dwóch dniach koncertów w ramach Street Art Festivalu, na który poszłam wyłącznie dla Eldo,  byłam potwornie zmęczona. Z tym, że ja miałam z tego ogromną frajdę, bo mogłam usłyszeć jednego z moich muzycznych ulubieńców na żywo, ale co powiedzieć ma moja przyjaciółka, którą wyciągnęłam na tą imprezę prawie siłą? Kiedy zgodziła się iść ze mną, zrodziło się we mnie przekonanie, że przyjaciele mają w sobie coś z masochistów.

Wiem, że może brzmieć to dziwnie, ale to szczera prawda. W końcu robią dla nas rzeczy, których nie zrobiliby, gdyby nie my - bo nie lubią, nie chcą, nie mają ochoty... Na przykład oglądają koreańskie dramy, Jak poznałem waszą matkę czy One Piece'a. I tak dalej.

Z drugiej jednak strony, w gronie przyjaciół można się dobrze bawić w każdych warunkach. Podobno.

Drogi pamiętniku, daj mi jeszcze chwilę
To dla mnie ważne, to płynie w każdej mojej żyle

Dodam jeszcze, że przy okazji tej imprezy doszłam do wniosku, że generalnie hip hop to nie moje klimaty, z małymi wyjątkami oczywiście. Po czym przed chwilą znalazłam informację o koncercie Abradaba i stwierdziłam No jasne, że idę! Tylko muszę jeszcze znaleźć kogoś do towarzystwa... Przynajmniej ze znalezieniem chętnych na Kult nie było problemów.

Także... widzimy się na juwenaliach!