Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 30 day challenge. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 30 day challenge. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 marca 2014

Dzień 12: Ulubieni wykonawcy

Treść tego posta nie zaskoczy chyba nikogo, kto zagląda do mnie od czasu do czasu. Oto szóstka moich ulubieńców: 

Linkin Park
Słucham ich, odkąd tylko sięgam pamięcią, dlatego wydaje mi się, że są ze mną od zawsze. Uwielbiam zarówno ostre rockowe brzmienie ich pierwszych płyt, jak i naszpikowane elektroniką najnowsze albumy.


happysad
Trzy lata temu przypadkowo znalazłam się na ich koncercie... i przepadłam. Od tamtej pory cały czas są ze mną, co zresztą widać w adresie i tytule bloga.


Eldo
To już sześć lat, odkąd wielbię twórczość tego pana. Ma świetne teksty, można by cytować je na każdym kroku.


Muse
Czyli Matt Bellamy i spółka. Od dawna marżę o zobaczeniu ich na żywo.



Strachy na Lachy
Pierwszy koncert, na który poszłam... Od tamtej pory nie opuszczam żadnego ich występu w Trójmieście. 


Indios Bravos

Wprost zarażają pozytywną energią!



Poza tym, cenię sobie także twórczość:

Franz Ferdinand 
I wcale nie tylko dlatego, że Alex ma boski akcent, a cała czwórka prezentuje się całkiem-całkiem...


Luxtorpeda
Na pierwszy koncert poszłam, znając trzy piosenki... Na drugim znałam prawie wszystkie. W dodatku chłopacy są przesympatyczni.


Zeus 


Placebo
Idealna muzyka na chłodne zimowe wieczory.



niedziela, 8 września 2013

Dzień 8: Zdjęcie z przyjaciółmi / Nothing to do here

Przed chwilą wrzuciłam tutaj naprawdę długi post, który powstał bardziej dla mnie niż dla was i nie zamierzam was nim torturować, chyba że naprawdę chcecie: klik. W skrócie chodzi w nim o to, że pożegnania nie są fajne, ale gorsze od nich są odejście bez słowa i niedotrzymanie obietnicy. Że Pięknego już nie ma, a moją pierwszą reakcją na to było nothing to do here. Szkoda, że i tak nie spotkamy się więcej, i że nie zdążyłam go zapytać: Kim naprawdę jesteś? 

Tymczasem powrót do 30 day challenge. Chwilowo pominęłam dzień siódmy, gdyż póki co mam w domu remont i w mojej torbie znajduje się teraz jeszcze bardziej wszystko niż zwykle, ale obiecuję, że jak tylko ten bałagan się skończy, nadrobię to. Przed wami za to zdjęcie z przyjaciółmi:

Molo Gdynia Orłowo, wrzesień 2012, urodziny Agi
Oczywiście nie znalazłam zdjęcia, na którym są wszyscy, którzy być powinni, ale to chyba jest najbliższe prawdy. I cudownie nic na nim nie widać!

Tymczasem skończyłam ostatni tom Pana Lodowego Ogrodu i zupełnie nie wiem, co ze sobą zrobić...

środa, 14 sierpnia 2013

Dzień 6: Ulubione filmy

Dorian Gray


Świetna adaptacja jeszcze lepszej książki autorstwa Oskara Wilde'a. Po prostu trzeba obejrzeć i przeczytać, najlepiej w dużym odstępie czasowym, aby nie czuć się rozczarowanym ilością różnic między nimi. Niemniej, polecam gorąco.

O dziewczynie skaczącej przez czas
(Toki wo Kakeru Shoujo)
Podróże kształcą, zwłaszcza gdy są to podróże w czasie. Naprawdę piękne i wzruszające anime, którym polecam nie tylko fanom tego gatunku. Można ewentualnie ponarzekać na kreskę, ale to jedna z nielicznych wad.

Czasem słońce, czasem deszcz
(Kabhi Khushi Kabhie Gham)


Od tego filmu zaczęła się moja przygoda z Bollywood. Gdyby nie on, pewnie nie znałabym prawie całej filmografii Shahrukh Khana i nie wiedziałabym, kim jest przepiękny Shahid Kapoor.

Requiem dla snu
(Requiem for a Dream)


Zamiast tych wszystkich pogadanek o szkodliwości narkotyków, powinni puszczać to dzieciakom na lekcji. Wywarł na mnie naprawdę ogromne wrażenie.

Oszukać przeznaczenie
(Final Destination)



Cudowna seria o tym, w jakich okolicznościach moglibyśmy umierać każdego dnia. W sam raz dla osoby, której motto brzmi: Kiedyś i tak wszyscy umrzemy. Moimi faworytami są dwójka i trójka.

Autostrada
(Highway)


Czyli dwóch moich ulubieńców: Jared Leto i Jake Gyllenhaal w jednej z nielicznych amerykańskich komedii, którą da się oglądać, a nawet ogląda się całkiem przyjemnie bez zażenowania.

Szklana pułapka
(Die Hard)

Czyli Bruce Willis w akcji. Zakończenie do przewidzenia, ale ogląda się łatwo, miło i przyjemnie.

Ogłoszenia parafialne:
Możecie lajkować mojego fanpejdża na fejsbuku i/lub obserwować mojego bloga przez bloglovin. Linki na dole strony. :)

środa, 13 marca 2013

Dzień 5: Ulubione książki

Zbrodnia i kara Fiodor Dostojewski
W krainie kota Dorota Terakowska
Rok 1984 George Orwell
Nigdziebądź Neil Gaiman
Nowa Ziemia. Świat po wybuchu Julianna Baggott
Metro 2033, Metro 2034 Dmitry Glukhovsky
Kłamstwa Locke'a Lamory, Na szkarłatnych morzach Scott Lynch
Hera, moja miłość, Lot Komety Anna Onichimowska
Dzika Mrówka, Andrzej Perepeczko
Potop Henryk Sienkiewicz
Seria Akademia Wampirów Richelle Mead
Dzienniki gwiazdowe Stanisław Lem
Dzikie białko Joanna Chmielewska
Pięć małych świnek Agatha Christie
Kto zabrał mój ser? Spencer Johnson

Kolejność przypadkowa. Jak widzicie, znajdziecie tu wszystko: psychologiczne, kryminały, sci-fi, fantasy, historyczne, obyczajowe, a nawet i dla wampirów znajdzie się miejsce. 
Przy okazji odświeżyłam mój profil na lubimyczytać, więc zapraszam: klik.

Jesień zapowiada się źle. Mówiłam już, że On mnie zostawi na cały semestr, a może nawet dwa, a teraz dowiedziałam się, że moja kochana A. wyjeżdża na pół roku do Chorwacji. Zostanie mi tylko M., ale między nami nie ma już tej chemii co kiedyś. 

środa, 20 lutego 2013

Dzień 4: Ulubione cytaty

Pytacie, co u mnie, więc powiem wam: to już koniec, baby, skończyło się love story...
Daję sobie spokój. Jeśli w najbliższym czasie usłyszycie (zobaczycie) tu słowa takie jak miłość, umówić się, randka czy konwojent, błagam, walnijcie mnie mocno w głowę!

A teraz cytaty. Cieszcie się, że wybrałam tylko siedem. Selekcja była ostra!

„Kobiety istnieją po to, by je kochać, nie po to, by je rozumieć.”
Oscar Wilde

„-Puchatku?
-Tak, Prosiaczku?
-Nic. Chciałem się tylko upewnić, że jesteś.”
A. A. Milne

„Bądź sobą, a nikt nigdy nie powie ci, że robisz to źle.”  

„Bóg nie mógł być wszędzie, dlatego stworzył babcie.”

„Miłość i sraczka przychodzą znienacka. A jak wiadomo, miłość gorsza.”
(mądrości życiowe babci)

„Nie liczy się nic, liczą się przyspieszone tętna”
„Tysiąc szans, nie miej boja, odwaga to nie wada
Odważ się, nie odważaj, sprawiedliwość wagą włada”

niedziela, 17 lutego 2013

Dzień 3: Zrzut pulpitu



Tak, pasek zadań mam po lewej stronie. Nie pytajcie dlaczego, bo sama nie wiem.


środa, 13 lutego 2013

Dzień 2: Zdjęcie biurka




Chyba nic nadzwyczajnego, prawda? 

Przy okazji: Happy Desperation Day!

wtorek, 12 lutego 2013

30 day challenge: dzień 1


Dzień 1 - Przedstaw się
Możecie mówić mi Emi, choć naprawdę na imię mam Ewelina. Skąd taki nick? Historia długa i nieciekawa, więc odłożę zanudzanie was na inną okazję. Nie tak dawno temu przekroczyłam magiczny próg wieku między -naście a -eścia i jakoś specjalnie tego nie odczułam.
Mieszkam w Gdyni, której nie zamieniłabym na żadne inne miejsce w Polsce. Studiuję na jednej z trójmiejskich uczelni i dorabiam sobie jako liczarz - licząc cudze pieniądze.
Założę się, że nie zwrócilibyście na mnie uwagi w tłumie. Nie wyróżniam się wzrostem - 170 cm, wagą - odpowiednia do wzrostu, ani nawet fryzurą - blond włosy spięte w kucyk. Ubieram się po swojemu, kocham sukienki, spódniczki i tuniki, uwielbiam obcasy, nie przepadam za sportowymi ciuchami.
Mimo wszystko, jestem pewna siebie i nieco zarozumiała, choć odnalezienie się w danym towarzystwie z reguły zajmuje mi trochę czasu. Nie rozumiem ludzi, ale jestem na nich otwarta. Bywam złośliwa, wredna i ironiczna, czym często odstraszam innych, jednak nie robię tego, by urazić innych, po prostu takie mam poczucie humoru i nie do końca nad tym panuję. Trzeba traktować mnie z lekkim przymrużeniem oka - w jednej chwili mogę palnąć coś podłego, ale w drugiej poszłabym za tym kimś w ogień.
Przywykłam do wąskiego grona znajomych i świadomości, że umrę samotnie, dzięki czemu łatwiej mi się żyje. Raz na jakiś czas pojawia się ktoś, kto mąci to moje przekonanie, po czym znika, jakby go nigdy nie było.
W wolnych chwilach nie robię nic niezwykłego: czytam, piszę, słucham muzyki, oglądam filmy, chodzę na basen, imprezy, koncerty. Zresztą więcej o moich zainteresowaniach będziecie mogli poczytać w kolejnych notkach.
Jak możecie przeczytać w moim profilu, marzę o świętym spokoju, odrobinie ciepła i możliwości przytulania się do kogoś, kto ładnie pachnie.
Na koniec przytoczę jeszcze moje motto: Kiedyś i tak wszyscy umrzemy.
Moja filozofia życiowa? Żyj kolorowo, kontroluj to i owo.

W najbliższym czasie spodziewajcie się zmiany adresu. Ktoś zakłócił moją prywatność.