środa, 29 stycznia 2014

Czy spotkamy się pod drzewem wisielców?

Jak to się dzieje, że kiedy kogoś lubimy, staramy się nie zauważać jego wad? Dopiero gdy stanie się coś, co otworzy nam oczy, zauważamy, że ta osoba jest zupełnie inna, niż wcześniej nam się wydawało. Że może i jest wysoki i dobrze zbudowany, ale nienajlepiej mu z oczu patrzy. Że ma ładny uśmiech, ale tylko dopóki mówisz mu to, co chce usłyszeć. Że jest spokojny, ale swoim spokojnym głosem wypowiada niemiłe słowa. Że jest uprzejmy, ale tylko wtedy, kiedy ma na to ochotę. Że jest samotny, ale bynajmniej nie dlatego, że cała płeć piękna zwróciła się przeciwko niemu zupełnie bez powodu. 

Rozmowa z Rudzielcem w pracy, pytam go o koperty, a on wskazuje mi drugą torbę, w której się znajdują.
- Chciałem się do nich przytulić (czyli żartuje, że chciał je zwinąć).
- Znalazłbyś sobie coś lepszego do przytulania

Nie mogłam się powstrzymać... Kiedyś powiedziałabym to w formie żartu, jednak teraz miałam ochotę być zwyczajnie złośliwa. A jakiś czas później przypomniałam sobie mój sen, w którym... cóż, przytulam się do niego. Mam nadzieję, że moja podświadomość nie próbuje mi przez to czegoś przekazać.